hilpers


  hilpers > sci.* > sci.psychologia

 #1  
14.07.2010, 06:39
Piotrek Zawodny
O wy mnisi nie nazywajcie tego który tak przyszedl, przyjacielem, nie
nazywajcie go po imieniu. Ten, który tak przyszedl, jest swietym,
najwyzszym zbudzonym. Otwórzcie uszy, o wy mnisi, zostalo znalezione
wyzwolenie od umierania.

Komentarz: wyzwolenie od imienia. Nie mam historii bo nie ma mnie.
Przychodze do mnichów i tylko to co sie teraz dzieje, jest prawda.
 #2  
14.07.2010, 07:36
kant.or
Użytkownik "Piotrek Zawodny" <piotr.zawodny> napisał

>O wy mnisi nie nazywajcie tego który tak przyszedł, przyjacielem, nie
>nazywajcie go po imieniu. Ten, który tak przyszedł, jest świętym,
>najwyższym zbudzonym. Otwórzcie uszy, o wy mnisi, zostało znalezione
>wyzwolenie od umierania.


Lipa, przyjacielu, to dopiero przed nami, o ile nauka stanie
na wysokości zadania, a my się do tego czasu nie pozabijamy doszczętnie.
To nauka jest bliższa woli dobrego Boga niż mnisi tego czy innego
kościoła.Chodzi przecież o przetrwanie świadomości "ja",
a nie o rozpływanie się w bezświadomej papce.

> Komentarz: wyzwolenie od imienia. Nie mam historii bo nie ma mnie.
> Przychodzę do mnichów i tylko to co się teraz dzieje, jest prawdą.


Tak, tak..., dokładnie, ból też, od czego mnisi uciekają
w swoją iluzję.

zdar
kant.or
 #3  
14.07.2010, 08:11
Piotrek Zawodny
W dniu 2010-07-14 09:36, kant.or pisze:
> U�ytkownik "Piotrek Zawodny"<piotr.zawodny> napisa�
>
>> O wy mnisi nie nazywajcie tego kt�ry tak przyszed�, przyjacielem, nie
>> nazywajcie go po imieniu. Ten, kt�ry tak przyszed�, jest �wi�tym,
>> najwy�szym zbudzonym. Otw�rzcie uszy, o wy mnisi, zosta�o znalezione
>> wyzwolenie od umierania.

>
> Lipa, przyjacielu, to dopiero przed nami, o ile nauka stanie
> na wysoko�ci zadania, a my si� do tego czasu nie pozabijamy doszcz�tnie.
> To nauka jest bli�sza woli dobrego Boga ni� mnisi tego czy innego
> ko�cio�a.Chodzi przecie� o przetrwanie �wiadomo�ci "ja",
> a nie o rozp�ywanie si� w bez�wiadomej papce.


Lek przed smiercia wiaze sie ze smiercia i na odwrót. Jest faktem
obecnym. A wiec teraz. Gdy mówisz o nauce, to dlugo na ten wynik odkryc
trzeba czekac. A smierc i lek przed nia jest teraz. Chodzi o to, by
teraz nie bylo tego leku.
[..]
 #4  
14.07.2010, 08:21
kant.or
Użytkownik "Piotrek Zawodny" <piotr.zawodny> napisał

Czy To Ty masz coś z kodowaniem, czy ja ?
Możesz coś z tym zrobić albo mnie podpowiedzieć,
bo ciekawie mi się z Tobą dyskutuje, a te krzaczki
mnie troszkę rozpraszają.

> Lęk przed śmiercią wiąże się ze śmiercią i na odwrót. Jest faktem obecnym.
> A więc teraz. Gdy mówisz o nauce, to długo na ten wynik odkryć trzeba
> czekać. A śmierć i lęk przed nią jest teraz. Chodzi o to, by teraz nie
> było tego lęku.


Nie zlikwidujesz go za pomoca nauk mnisisch, chyba że zczniesz
żyć w iluzji jak oni. Ale są różne iluzje, bez mnichów też dostępne,
tak ludzie na swój sposób ratują sie przed tym lękiem.

Zdaje mi się, że są dwa leki, lęk i odruchy ciała
oraz lęk jaźni. Poza tym dla jaźni śmierć jest tylko snem.
Gdybym miał się jutro nie obudzić, to moja jaźń się tego
nie obawia, prędzej już nowego cierpienia w innych światach.
A ciało nawet nie będzie o tym wiedziało. Owszem, warto skupić
się na TERAZ, bo wtedy sie okazuje, że bólu jest znacznie mniej
i że w wiekszości przypadków ból wytwarza nasz umysł
przewidując najgorsze, a przynajmniej biorąc najgorsze
pod uwagę.

zdar
kant.or
 #5  
14.07.2010, 08:38
Piotrek Zawodny
W dniu 2010-07-14 10:21, kant.or pisze:
> Użytkownik "Piotrek Zawodny"<piotr.zawodny> napisał
>
> Czy To Ty masz coś z kodowaniem, czy ja ?
> Możesz coś z tym zrobić albo mnie podpowiedzieć,
> bo ciekawie mi się z Tobą dyskutuje, a te krzaczki
> mnie troszkę rozpraszają.


Nikt mi dotąd nie mówiło tym, natomiast chyba zawsze Twoje teksty są
pogmatwane (forma, czcionka) i dopiero klik na "środkowoeuropejski" daje
czytelność Twoich tekstów.


>
>> Lęk przed śmiercią wiąże się ze śmiercią i na odwrót. Jest faktem obecnym.
>> A więc teraz. Gdy mówisz o nauce, to długo na ten wynik odkryć trzeba
>> czekać. A śmierć i lęk przed nią jest teraz. Chodzi o to, by teraz nie
>> było tego lęku.

>
> Nie zlikwidujesz go za pomoca nauk mnisisch,


Skąd ta pewność?



chyba że zczniesz
> żyć w iluzji jak oni. Ale są różne iluzje, bez mnichów też dostępne,
> tak ludzie na swój sposób ratują sie przed tym lękiem.
>
> Zdaje mi się, że są dwa leki, lęk i odruchy ciała
> oraz lęk jaźni. Poza tym dla jaźni śmierć jest tylko snem.
> Gdybym miał się jutro nie obudzić, to moja jaźń się tego
> nie obawia, prędzej już nowego cierpienia w innych światach.


Wszystko uwarunkowane. Boję się cierpienia, ale śmierć nie jest
cierpieniem, bo gdyby śmierć była tylko cierpieniem, to słowo śmierć nie
byłoby potrzebne.
[..]
 #6  
14.07.2010, 08:46
kant.or
Użytkownik "Piotrek Zawodny" <piotr.zawodny> napisał

>> Czy To Ty masz coś z kodowaniem, czy ja ?
>> Możesz coś z tym zrobić albo mnie podpowiedzieć,
>> bo ciekawie mi się z Tobą dyskutuje, a te krzaczki
>> mnie troszkę rozpraszają.

>
> Nikt mi dotąd nie mówiło tym, natomiast chyba zawsze Twoje teksty są
> pogmatwane (forma, czcionka) i dopiero klik na "środkowoeuropejski" daje
> czytelność Twoich tekstów.


Kurcze, Brat, a Ty gdzie mieszkasz, w Afryce ? - he, he.
Nie gniewaj się za żart, przecież Cię lubię.
Tak czy tak, już jest ok., dzięki.


>>> Lęk przed śmiercią wiąże się ze śmiercią i na odwrót. Jest faktem
>>> obecnym.
>>> A więc teraz. Gdy mówisz o nauce, to długo na ten wynik odkryć trzeba
>>> czekać. A śmierć i lęk przed nią jest teraz. Chodzi o to, by teraz nie
>>> było tego lęku.

>>
>> Nie zlikwidujesz go za pomoca nauk mnisisch,

>
> Skąd ta pewność?


Bo fundamentem lęlu nie są mnisi, owszem niektórzy
wytwarzają dodatkowe lęki zwłaszcza katoliccy i to już
prawie od kołyski. Powinno im sie tego zabronić, ale rodzice
sami popychają własne dzieci w te czarną dziurę i spiralę leków.

>> Zdaje mi się, że są dwa leki, lęk i odruchy ciała
>> oraz lęk jaźni. Poza tym dla jaźni śmierć jest tylko snem.
>> Gdybym miał się jutro nie obudzić, to moja jaźń się tego
>> nie obawia, prędzej już nowego cierpienia w innych światach.

>
> Wszystko uwarunkowane.


Zgoda, prawie wszystko, to najpierwsze prawo materii-energii,
ale absolutnia próżnia, czyli przestrzeń, nie jest uwarunkowana
materią-energią,
jak twierdzi współczesna nauka.

> Boję się cierpienia,


I ja też. Ale wiem, że są dwa strach, strach ciała-mózgu (mojego przyjaciela
nawiasem mówiąc) i mój własny. Już samo oddzielenie tych strachów sprawia mi
ulgę.
Nie wiesz czasem czemu ? :o/

> ale śmierć nie jest cierpieniem,


Bys to powiedział torturownym przez Św. Inkwizycję
albo palonym na stosie ?
Owszem, śmierć podczas snu nie jest cierpieniem.
Nie wiem, co potem, rzecz jasna.
Moge się tylko domyślać.

> bo gdyby śmierć była tylko cierpieniem, to słowo śmierć nie byłoby
> potrzebne.


Kiedyś ludzie żyli bez słów, chrząkali zdaje się,
ale czy warto do tego wracać ? :o/

zdar
kant.or
 #7  
14.07.2010, 18:46
Piotrek Zawodny
W dniu 2010-07-14 10:46, kant.or pisze:
[..]
> nawiasem mówiąc) i mój własny. Już samo oddzielenie tych strachów sprawia mi
> ulgę.
> Nie wiesz czasem czemu ? :o/
>> Bys to powiedział torturownym przez Św. Inkwizycję

> albo palonym na stosie ?
> Owszem, śmierć podczas snu nie jest cierpieniem.
> Nie wiem, co potem, rzecz jasna.
> Moge się tylko domyślać.


Gdy zastanawiam się, dlaczego boję się śmierci (w tym i samobójstwa),
dochodzę do wniosku, że chodzi zarówno o cierpienie w momencie
umierania, jak i po zakończeniu umierania. A więc boję cierpienia. Łatwo
by wtedy sprowadzić lęk przed śmiercią do lęku przed cierpieniem. W ten
sposób, skoro śmierć nie jest mi czymś znanym, ale cierpienie tak, to
mógłbym uznać, że śmierć jest po prostu cierpieniem. Miałbym wyjaśnione
to, czym jest śmierć. Że za tym słowem kryje się tylko cierpienie bądź
lęk przed nim. Lecz prawdą jest, że śmierć funkcjonuje jako oznaczenie
czegoś szczególnego pośród zdarzeń życia. Jest to koniec funkcjonowania
ciała, zamarcie organizmu. Wszyscy wiemy, czym jest. A zatem wcale nie
rozwiązałem równania. Gdyby śmierć to tylko inna nazwa cierpienia, to
każde cierpienie można by nazywać śmiercią. A tak nie jest. To zdarzenie
u końca życia, gdy ciało się zestarzało i zamiera bezpowrotnie, to
śmierć. Bądź nie u końca naturalnego, lecz w wyniku wypadku, choroby.
[..]
 #8  
14.07.2010, 18:49
Piotrek Zawodny
W dniu 2010-07-14 10:46, kant.or pisze:
[..]
> nawiasem m�wi�c) i m�j w�asny. Ju� samo oddzielenie tych strach�w sprawia mi
> ulgďż˝.
> Nie wiesz czasem czemu ? :o/
>> Bys to powiedzia� torturownym przez �w. Inkwizycj�

> albo palonym na stosie ?
> Owszem, �mier� podczas snu nie jest cierpieniem.
> Nie wiem, co potem, rzecz jasna.
> Moge si� tylko domy�la�.


Gdy zastanawiam sie, dlaczego boje sie smierci (w tym i samobójstwa),
dochodze do wniosku, ze chodzi zarówno o cierpienie w momencie
umierania, jak i po zakonczeniu umierania. A wiec boje sie cierpienia.
Latwo by wtedy sprowadzic lek przed smiercia do leku przed cierpieniem.
W ten sposób, skoro smierc nie jest mi czyms znanym, ale cierpienie tak,
to móglbym uznac, ze smierc jest po prostu cierpieniem. Mialbym
wyjasnione to, czym jest smierc. Ze za tym slowem kryje sie tylko
cierpienie badz lek przed nim. Lecz prawda jest, ze smierc funkcjonuje
jako oznaczenie czegos szczególnego posród zdarzen zycia. Jest to koniec
funkcjonowania ciala, zamarcie organizmu. Wszyscy wiemy, czym jest. A
zatem wcale nie rozwiazalem równania. Gdyby smierc to tylko inna nazwa
cierpienia, to kazde cierpienie mozna by nazywac smiercia. A tak nie
jest. To zdarzenie u konca zycia, gdy cialo sie zestarzalo i zamiera
bezpowrotnie, to smierc. Badz nie u konca naturalnego, lecz w wyniku
wypadku, choroby.
[..]
 #9  
14.07.2010, 19:01
kant.or
Użytkownik "Piotrek Zawodny" <piotr.zawodny> napisał

> Gdy zastanawiam się, dlaczego boję się śmierci (w tym i samobójstwa),


I mnie to nie jest obce.

> dochodzę do wniosku, że chodzi zarówno o cierpienie w momencie umierania,
> jak i po zakończeniu umierania. A więc boję się cierpienia.


Tego wszyscy się boją prócz doszczętnych wariatów :o)

> Łatwo by wtedy sprowadzić lęk przed śmiercią do lęku przed cierpieniem.


Odziel cierpienie ciała od cierpienia umysłu-duszy,
a z pewnością Ci ulży, mnie to w każdym razie pomaga.


> W ten sposób, skoro śmierć nie jest mi czymś znanym, ale cierpienie tak,
> to mógłbym uznać, że śmierć jest po prostu cierpieniem. Miałbym wyjaśnione
> to, czym jest śmierć.


Nie jest śmierć cierpieniem, ale może nastąpić
na skutek i przy cierpieniu.


> Że za tym słowem kryje się tylko cierpienie bądź lęk przed nim. Lecz
> prawdą jest, że śmierć funkcjonuje jako oznaczenie czegoś szczególnego
> pośród zdarzeń życia. Jest to koniec funkcjonowania ciała, zamarcie
> organizmu. Wszyscy wiemy, czym jest. A zatem wcale nie rozwiązałem
> równania.


Jakiego równania ? :o/

> Gdyby śmierć to tylko inna nazwa cierpienia, to każde cierpienie można by
> nazywać śmiercią. A tak nie jest. To zdarzenie u końca życia, gdy ciało
> się zestarzało i zamiera bezpowrotnie, to śmierć. Bądź nie u końca
> naturalnego, lecz w wyniku wypadku, choroby.


Wypadki i choroby to nie śmierć, choć może
w ich wyniku natąpić.


zdar
kant.or
 #10  
14.07.2010, 19:35
Piotrek Zawodny
W dniu 2010-07-14 21:01, kant.or pisze:
[..]
> a z pewno�ci� Ci ul�y, mnie to w ka�dym razie pomaga.
>>

> Nie jest �mier� cierpieniem, ale mo�e nast�pi�
> na skutek i przy cierpieniu.
>>

> Jakiego r�wnania ? :o/


Chcialem byc calkowicie wolny. Rozwazalem lek i sprawe smierci. Kiedy
jest smierc? Teraz. Dlaczego? Bo gdy zdarzy sie w przyszlosci (np gdy
bede umieral w wieku 80 lat), to bedzie to doswiadczenie w
terazniejszosci. To jest dla mnie teraz przyszlosc, ale faktycznie gdy
to bedzie nastepowac, bedzie tak samo aktualnym (w pewnym sensie
bezczasowym) doswiadczeniem, jak to teraz. Nie bedzie przedzialu miedzy
"teraz" a "za chwile smierc". Przyszlosc wplywa w terazniejszosc od
razu, od razu staje sie terazniejszoscia. Wiec? To sie dzieje teraz.
Teraz moze mnie zlapac atak serca, pobic niedobry Pan w dresie.
Doswiadczenie smierci wplywa we mnie w zupelnej terazniejszosci. Skoro
tak, to myslalem: teraz jest smierc. Powstaje jednak dziwny dualizm:
przeciez zaczalem rozwiazywac ten problem ze swiadomoscia, ze jednak
jest jakas smierc w przyszlosci i wlasnie ta swiadomosc sklonila mnie do
poszukiwan, czym jest ta smierc (czym bedzie). Problem smierci (bedacej
czyms nieznanym) sklonil mnie do znalezienia odpowiedzi, czym ona jest i
powiedzialem sobie, ze teraz jest. Jednak ta odpowiedz dziwnie nie
wydaje mi sie pomocna, bowiem wciaz istnieje cos takiego jak przyszlosc
i wciaz mam swiadomosc, ze bedzie jednak cos takiego, jak smierc.

O jakie wiec równanie mi chodzilo? Chcialem zrównac cierpienie i smierc,
dojsc do wniosku, ze sa tym samym o innych nazwach. To by sprawilo, ze
smierc przestalaby istniec. Byloby tylko cierpienie.
[..]
 #11  
14.07.2010, 20:21
kant.or
Użytkownik "Piotrek Zawodny" <piotr.zawodny> napisał

> Doświadczenie śmierci wpływa we mnie w zupełnej teraźniejszości. Skoro
> tak, to myślałem: teraz jest śmierć.


Owszem, jest jest dokoła od cholery, nasze jaźnie póki co
tylko w przyszłości mają z nią do czynienia, chyba że za chwilę zaczniemy
obaj umierać.

> Powstaje jednak dziwny dualizm: przecież zacząłem rozwiązywać ten problem
> ze świadomością, że jednak jest jakaś śmierć w przyszłości i właśnie ta
> świadomość skłoniła mnie do poszukiwań, czym jest ta śmierć (czym będzie).
> Problem śmierci (będącej czymś nieznanym) skłonił mnie do znalezienia
> odpowiedzi, czym ona jest i powiedziałem sobie, że teraz jest.


Jest dokoła, zgoda, jest w nas jakby forpocztą...

>Jednak ta odpowiedź dziwnie nie wydaje mi się pomocna, bowiem wciąż
>istnieje coś takiego jak przyszłość i wciąż mam świadomość, że będzie
>jednak coś takiego, jak śmierć.


Bedzie, to podobno najpewniejsza ze wszystkich rzeczy,
jakie się zdarzają.

> O jakie więc równanie mi chodziło? Chciałem zrównać cierpienie i śmierć,


Niezłe doświadczenie, ale w sumie dość sztuczne,
choć tak powszechne - to złudzenie wywołane częstym
przebywaniem jednego z drugim na naszych oczach.

> dojść do wniosku, że są tym samym o innych nazwach. To by sprawiło, że
> śmierć przestałaby istnieć. Byłoby tylko cierpienie.


To jednak zupełnie oddzielne sprawy
moim zdaniem, rzecz jasna.

zdar
kant.or
Podobne wątki
ledwo co przyszedl, a juz skamle...

'czesc. jestem tu nowy' tak zwykle nowi czytelnicy przedstawiaja sie na grupie. ja chyba tez tak zrobie. :) czesc. jestem tu nowy. :) na poczatku chcialbym prosic linka do...

OT: Przyszedl do mnie Matrix ;-)

Pamietacie te noc listopadowa, kiedy to po calej Polsce wydzwanial niejaki Matrix? I - jak to w Matriksie bywa - wydawalo mu sie, ze w PL obowiazuja dziesieciocyfrowe numery...

Ciekawy spam do mnie przyszedl.

Dostalem cos jak nizej. Czy ktos z Was to jeszcze dostal ? Moja uwage zwrocilo konto w mbanku ... zastanawiam sie czy to jest proba wyludzenia/oszustwa, bo jakos fundacja...

Skad przyszedl gosc...

Zakladamy, ze mamy strone, na ktora mozna sie dostac z kilku innych stron na zasadzie przekierowania, np. [..], [..], [..], etc. I te wszystkie domeny kieruja goscia na jakas...


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 07:01. | Privacy Policy